Zemsta Jelonka, czyli promocja nowej płyty w Eterze

Nowy koncertowy rok oficjalnie uznaję za rozpoczęty! I to nie byle jak, bo Jelonkowym występem w moim “uluiobionym” klubie, choć kolejny raz niewiele mam Eterowi do zarzucenia. Może w końcu przekonam się do niego… Nagłośnienie było bardzo w porządku, miejsca też nie brakowało, ale klimatyzacja nie nadążała i w efekcie zrobiło się trochę ciepło. I muszę pamiętać o okularach przeciwsłonecznych na następny raz. Błyskające światło oślepiało i zasłaniało widok ze sceny. Na szczęście działo się tak tylko w pierwszej części koncertu.

Jelonek w formie, to na pewno. Zawsze podziwiałam jego niespożytą energię na scenie i ogromne poczucie humoru. Publicznosć bardzo szybko załapała rytm i pod sceną rozgorzało szalone pogo, które obserwowałam sobie z balkonu, nie przestając się uśmiechać. I widać było, że Jelonkowi taki widok też się podobał, bo jeszcze zachęcał do budowania “ścian śmierci” (swoją drogą, ta nazwa szalenie mnie śmieszy). Nie zabrakło również tradycyjnego wężyka, młynka czy białego tango. I tutaj przy okazji brawa dla pana ochroniarza, który łapał wszystkich latających, a potem także namawiał do klaskania i sam świetnie się bawił. Jelonek aż przestał na chwilę grać, żeby przybić mu piątkę. Panu ochroniorzowi się nie dziwię, nawet ja na tym balkonie nie mogłam się powstrzymać i tupałam nogą, kiwałam się do rytmu i machałam głową. A co, też mi się podobało!

Najprościej mówiąc: Nie zawiodłam się, wręcz przeciwnie. Chyba nawet nie spodziewałam się tak dobrego koncertu, z tego powodu, że widziałam ich sporo. Wszystkie dobre (albo świetne – Ursynalia 2011 i Woodstock 2010), dlatego oczekiwałam jakiegoś lekkiego znudzenia, a tutaj – ogrom energii, mnóstwo radości z grania i cierpliwość oraz dobre słowo dla fanów. Nie tylko oni dobrze bawili się na koncercie. Widać, że Jelonkowy zespół kocha scenę i kocha to, co robi. I te dobre emocje trafiają do ludzi. Spójrzcie na Jelonka i spróbujcie się nie uśmiechnąć.

Kiedy nadarzy się okazja, pewnie znowu wybiorę się na jego koncert, ale póki co – Jelonek z Woodstocku i metalowy wężyk. Wczoraj też było tak fajnie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s