Świetliki i Linda

Przypomniałam sobie, że istnieje jeszcze poezja, która w jakiś sposób ciągle mnie porusza, a nawet – wzrusza. W dodatku jest to poezja współczesna, nowa, ponoć aktualna. Mowa o poezji Marcina Świetlickiego, która jednak swoją całą magię roztacza dopiero w połączeniu z muzyką.

Zdążyłam już o tym zapomnieć.

A przecież jest tylko zdań, tyle wierszy, które wywołują dreszcz. Choćby to słynne już powiedzenie: „Robisz mi nieporządek w chaosie” albo jeszcze bardziej znane „Jestem w nastroju nieprzysiadalnym”, a przecież i ja bywam. Najczęściej w listopadzie, kiedy zbliża się koniec świata (w tym momencie naprawdę zaszkliły mi się oczy). W tym roku jednak listopad będzie inny, choć i tak nie planuję się do nikogo dosiadać.

Przypomniałam sobie, jak Świetlicki potrafił (a nawet potrafi) pisać o miłości. Przypomniałam sobie, że jego słowa – choć czasem niezwykle odległe – potrafią wywoływać dreszcze.Przypomniałam sobie również zupełnie inny utwór, którego szczerość zawsze wydawała mi się godna podziwu. Przypomniałam sobie także „Anioła w Krakowie” i to, jak delikatnymi jesteśmy na kacu. A to pociągnęło za sobą skojarzenia z wielkim miastem i zimą, która kiedyś musi minąć.

Najważniejsza w tym wszystkim jest jednak „Filandia”. Przesłuchana naprawdę niezliczone ilości razy, recytowana przez Bogusława Lindę – to jego obecność na koncercie w Zaklętych Rewirach przekonała mnie do wyjścia z domu. A kiedy rozbrzmiały pierwsze nuty tego własnie utworu, poczułam, jak moje serce wyczynia najróżniejsze akrobacje, a umysł nie nadąża z podsuwaniem mi wspomnień. Dobrych wspomnień, rozczulających, tęskniących… Wspomnień tych chwil, kiedy setny chyba raz oglądaliśmy teledysk, kiedy wyłapywaliśmy kolejne drobiazgi, kiedy przeżywaliśmy każdy uśmiech Lindy… Gest wręczanej mandarynki już nigdy przecież nie będzie taki sam, pusty i zwyczajny. Najprawdopodobniej już zawsze będzie przypominał o słowach, które nie zawsze można wypowiedzieć wprost.

Tak, to był dobry koncert. Chciałam przyjść, rzucić okiem i po prostu wyjść. Ale nie mogłam. Stałam przed sceną, patrzyłam, słuchałam, przeżywałam. I zatęskniłam.

Ja też przeżyłam wzruszenie.

P.S. Miałam mnóstwo myśli, które mogłyby posłużyć za tytuł dzisiejszego wpisu – ale zwyczajnie nie potrafiłam się zdecydować. Zostały więc tylko „Świetliki i Linda”, bo proste rozwiązania ponoć są najlepsze.

P.S. 2. Naszła mnie jeszcze jedna myśl: niektórzy potrafią przeklinać z klasą.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s