Nie bał się wilków, aniołów i bogów (fragment)

Wystarczył mu jeden rzut oka, by przekonać się, jak bardzo coś jest nie tak. Alina nie stała w drzwiach w swoim typowym stroju – koronkowej koszulce i obcisłych legginsach, ale tym razem była ubrana w duży, miękki dres. Igor nie miał nawet pojęcia, że coś takiego mogła znaleźć się w jej szafie. Kolejny rzut oka uświadomił mu, że sytuacja przedstawia się gorzej nawet, niż mógłby przypuszczać: Alina miała zapuchnięte od płaczu oczy.

– Co się stało? – zapytał. Bez słowa poprowadziła go do salonu, a sama poszła do kuchni, żeby zrobić herbatę. Łzy znowu zaczęły płynąć, z lekkim pluskiem upadały na kuchenny blat. Nie zdążyła ostrzec oczu, gdy Igor stanął za nią i mocno objął. Nauka Sokołowskiego nie szła w las – Alina obróciła się do niego i oparła czoło na jego ramieniu. Z każdą sekundą, kiedy wdychała jego zapach i czuła, jak ją to uspokaja, była coraz bardziej przerażona. Igor gładził ją po plecach i to również wydawało jej się straszne. Z zamyślenia wyrwał ją gwizd czajnika. Odskoczyła właściwie od Igora, nerwowym ruchem otarła oczy i zaczęła szukać kubków. Igor obserwował ją w milczeniu. Zachowywała się zupełnie inaczej niż zwykle. Oczywiście, nadal nie śmiałby zrobić czegokolwiek wbrew jej woli, ale odniósł wrażenie, jakby go potrzebowała.

Zalała herbatę i nie oglądając się na Igora, zaniosła kubki do salonu. Usiadła na kanapie i podkuliła nogi. Nie miała pojęcia, jak zacząć rozmowę, a on niczego nie ułatwiał. Patrzył na nią i prawie czekał, aż łaskawie udzieli mu pozwolenia, by cokolwiek powiedzieć. W końcu zrozumiał jednak, że dzisiaj reguły obowiązują na zupełnie innej płaszczyźnie, więc powtórzył pytanie:

– Powiesz mi, co się stało?

– Jestem w ciąży.

Nie spodziewał się, że będzie potrafiła aż tak go zaskoczyć – choć przecież ciągle była dla niego niespodzianką. Zrozumiał, że mówi mu o tym z jakiegoś konkretnego powodu i to zaskoczyło go jeszcze bardziej. Patrzył na nią w milczeniu i szukał właściwych słów, te jednak nie nadchodziły.

– Powiesz coś…? – zapytała cicho. Tak cicho, jakby go prosiła. Alina nigdy nie prosiła, ona rozkazywała. Igor poczuł się jeszcze bardziej zagubiony i nadal nie był w stanie znaleźć niczego, co mógłby powiedzieć w takiej chwili. Owszem, chciał mieć dziecko. Ale czy z nią właśnie…?

– To… chyba dobrze? – wyrzucił z siebie wreszcie. Alina spojrzała na niego zrozpaczona.

– Będziemy mieli syna – wyszeptała i znowu zaczęła płakać. Igor przesiadł się na kanapę koło niej i objął ją ramieniem. Nie rozumiał jej reakcji. Wszystkie kobiety, jak znał, raczej się cieszyły z wiadomości o ciąży, a płeć dziecka była raczej sprawą drugorzędną. Aż nagle uderzyła go zupełnie inna myśl.

– Syna? Znasz już płeć?

– Tak, dzisiaj się dowiedziałam i…

– Poczekaj. Dlaczego mi nie powiedziałaś?

– Przecież mówię – jęknęła ze zniecierpliwieniem i dopiero wtedy zdała sobie sprawę z tego, co miał na myśli Igor. Spojrzała na niego speszona. – Nie miałeś wiedzieć – dodała ciszej.

– Dlaczego? – zapytał, choć tak naprawdę znał już odpowiedź. Alina potraktowała go tak, jak wszystkie wilkołaki traktowały kobiety. Był tylko narzędziem, dawcą spermy.

– Bo miałam urodzić córkę, która przejęłaby moja obowiązki w Stowarzyszeniu. Bo jesteś wilkołakiem, więc to wszystko jest bez sensu. Bo… bo nie potrzebuję mężczyzny.

– Nie potrzebujesz? – powtórzył prawie jak echo.

– Nie – odpowiedziała bez przekonania.

– Więc dlaczego mówisz mi o tym teraz? Dlaczego nagle uznałaś, że powinienem wiedzieć, że będziesz miała ze mną dziecko?

– Bo nikomu innemu nie mogę powiedzieć, że urodzę syna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s