Byłam na koncercie.

Zazwyczaj wpisy, w których dzielę się wrażeniami z koncertów, tytułuję nazwiskiem/nazwą wykonawcy i miejscem, w którym ta impreza się odbywała. Nie tym razem jednak, ponieważ – niestety – nie o występie trzech panów Waglewskich będziecie mogli tu przeczytać. Dlaczego nie? Już tłumaczę.

Zacznę od tego, że przyszłam spóźniona. I tutaj biję się w pierś, bo wiem, że tak nie powinno być, ale organizatorzy większości (bo na szczęście nie jest to już regułą) koncertów przyzwyczaili mnie, że impreza nigdy nie zaczyna się punktualnie. Tak było i tym razem. Kilka minut po dwudziestej dopiero stałam więc w gigantycznej kolejce, żeby wejść do klubu. Jakoś to przebolałam, chociaż już wtedy się we mnie zagotowało. Koncert ostatecznie rozpoczął się z czterdziestopięciominutowym opóźnieniem. Tak. Muzycy weszli na scenę o 20:45, czyli trzy kwadranse po godzinie, o której mieli to zrobić według informacji na stronie WrockFestu.

Ludzi było mnóstwo. Ktoś chyba zapomniał, jakie wielkości jest Alibi… Dzięki temu nie udało mi się znaleźć miejsca, w którym miałabym jako taki widok na scenę, zadowoliłam się więc tym, że gdy trzymałam głowę pod odpowiednim kątem, mogłam zobaczyć kawałek Waglewskiego, gdy wychyliłam się nieco bardziej, dostrzegałam trochę basu Fisza, a a kiedy przechylałam się w inną stronę – moim oczom ukazywał się Mariusz Obijalski. Przeżyłabym to, naprawdę, nawet jeśli jestem raczej wzrokowcem, gdyby tylko ciągle ktoś mnie nie popychał. Szanowni widzowie wychodzili bowiem z założenia, że jeśli gdzieś nie ma miejsca, to najlepiej się tam wepchnąć. Do tego dodajmy jeszcze osoby spod sceny, które co jakiś czas przebijały się przez tłum do baru, by kupić piwo, a potem wrócić z nim do oczekujących znajomych.

Jakby tego było mało, okazało się, że nie wszyscy przyszli na koncert. Niektórzy wybrali Alibi po to, by sobie poplotkować. I nieważne, że komuś w ten sposób przeszkadzają. Zdarzało mi się już zwracać takim osobom uwagę (np. na koncercie Raz Dwa Trzy w Eterze – nie mogłam słuchać, bo ktoś tuz obok mnie w najlepsze sobie dyskutował), ale tu było to niemożliwe, bo skala tego zjawiska była zaskakująco wielka. Swoją drogą, nagłośnienie w klubie jak zwykle pozostawiało wiele do życzenia, ale na to nawet już tak bardzo się nie denerwowałam, bo miałam do tego zdecydowanie zbyt wiele innych impulsów.

Po pierwszej piosence chciałam po prostu wyjść, ale pomyślałam sobie, że może ludzie potrzebują chwili, żeby wczuć się w klimat. Niestety, myliłam się. Wyszłam po półgodzinie koncertu, trzęsąc się z wściekłości. Naprawdę chciałam zobaczyć ten występ.

Nie jestem nawet w stanie ocenić, czy był to dobry koncert, czy muzycy dawali z siebie wszystko – nie miałam warunków, by go obejrzeć, by móc się zasłuchać. Żadnych na to szans, ponieważ ludzie nie wiedzą, jak się zachować. Przez moment przyszło mi na myśl, że może to ja jestem już „za stara” na takie imprezy. Z drugiej strony – uwielbiam muzykę graną na żywo, a ostatnich kilka koncertów potrafiło mnie zachwycić. Tym bardziej jest mi przykro, że nie było mi dane poczuć tego dreszczu podczas sobotniego koncertu. Z tego powodu mam dziwne przeczucie, że koncerty odbywające się w Alibi będę omijać szerokim łukiem…

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Byłam na koncercie.

  1. Ogólnie to mi przypomina Tankiana z orkiestrą symfoniczną. To znaczy co prawda nie było tłumów, ale ludzie zachowywali się podobnie: spokojny, poważny, symfoniczny kawałek, a tu ciągle ktoś ględzi, chichocze, wychodzi po piwo o.O i takie tam. Nie wiem, o co chodzi z ludźmi. Jak nie interesuje cię muzyka, to nie idź na koncert, proste? Proste. A jednak nie. ;/

      • No kuźwa, na koncert idziesz posłuchać muzyków, nie pieprzonych ciuli, którzy wpadli na pomysł, że będzie zajebiście jak sobie ponapierdalają aparatem mowy i uprzykrzą innym życie. Strasznie mnie to na Tankianie wkurwiało, bo tutaj leci kawałek, gdzie nawet Ulv ma mokre oczy a z boku popierdala pielgrzymka po piwo z nalewaka w plastikowym kubeczku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s