30-Day Book Challenge: dzień 1.

Słowo wstępu: kiedy link do tego wyzwania książkowego został wrzucony na Craiisa, pomyślałam sobie: co to dla mnie!, po czym utknęłam już przy pierwszym punkcie, bo zdałam sobie sprawę, że zwyczajnie nie pamiętam, jakie książki czytałam. Nie tylko te z zeszłego roku, ale tak ogólnie: nie mam pojęcia, co już zdążyłam przeczytać. Dlatego też zadanie okazało się trudniejsze niż myślałam. Zaczęłam przekopywać się przez jakieś swoje notatki, oglądałam półki – wszystko, by przypomnieć sobie jak największą liczbę tytułów. Wyszło przeciętnie, bo niektóre punkty nadal czekają na uzupełnienie, a przy innych z kolei musiałam się hamować, żeby nie utworzyć całej listy lektur. Problemem okazały się też pytania o bohaterów, ale odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak właśnie było znajdziecie za jakieś dwa tygodnie.

No to co? Zaczynamy!

Dzień pierwszy: Najlepsza książka przeczytana w zeszłym roku

Jak wspominałam, już tutaj pojawiły się pierwsze problemy, ale ostatecznie udało mi się wybrać dwa tytuły. No, właściwie mogłabym dopisać i trzeci, ale nie była to książka stricte literacka, tylko wywiad rzeka przeprowadzony z Adamem „Nergalem” Darskim. To w ogóle była pierwsza rzecz, która w tym roku przeczytałam, więc mogę stwierdzić, że zaczęło się dobrze.

Ale do rzeczy.

Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to „Nocny obserwator” Olega Diwowa. W tym roku zapoznawałam się z fantastyką i okazało się, że bardzo odpowiada mi rosyjski nurt tego gatunku. Wypożyczałam więc po kolei wszystkie książki, których autorzy mieli odpowiednie nazwisko i w ten sposób, zupełnym przypadkiem trafiłam właśnie na nocnego obserwatora. W tej powieści ujęła mnie przede wszystkim kreacja wampirów, zupełnie różna od tej, z którą najczęściej się spotyka. Do tego ciekawie skonstruowane postacie (Kotow został moją miłością, zdaje się), wplecenie wątku wilkołaka i społecznego wykluczenia, ale najwięcej radości sprawiały mi nawiązania do popkultury. Szczególnie jedno, które odkryłam sama, bo tłumacz nie zrobił do niego przypisu: któryś z bohaterów w pewnym momencie cytuje piosenkę zespołu Vopli Vidopliasova, w dodatku jedną z najbardziej znanych, wręcz kultowych. Zresztą, tej piosence będę musiała poświęcić osobną notkę, bo już w tej chwili mam kilka skojarzeń, którymi chciałabym się podzielić, a przecież nie o tym mam pisać. W każdym razie Diwowa bardzo polecam, fabuła mnie wciągnęła, a przy lekturze naprawdę dobrze się bawiłam.

Druga powieść, która zachwyciła mnie w minionym roku, to „Bohatyr. Żelazny kostur” Juraja Červenáka. Na nią trafiłam akurat na fali poszukiwań „słowiańskiego fantasy” i po niezbyt udanym spotkaniu z prozą Rafała Dębskiego „Bohatyr” okazał się strzałem w dziesiątkę. Słowacki pisarza przybliża nam historię Ilji Muromca (postaci żywcem wyciągniętej z ruskich legend), który po uleczeniu z kalectwa i długiej wędrówce przyłącza się do drużyny kniazia Światosława. Tematyka więc idealnie wpasowała się w moje zainteresowania, ale to byłoby przecież za mało. Bardzo podobała mi się konstrukcja świata, w którym magia, owszem, istnieje, ale jest gdzieś obok. Nie jest głównym czynnikiem fabułotwórczym, ale cały czas gdzieś się przewija, wtrącając swoje trzy grosze i czasem również całkowicie zmieniając sytuacje, w których znaleźli się bohaterowie. Naprawdę czuć ten słowiański klimat dawnych wierzeń i starych legend… Jestem po prostu zachwycona i z przyjemnością przeczytam kolejne części tego cyklu, ale też inne powieści Červenáka. Właściwie powinnam sobie dopisać jakąś jego książkę do mojego wyzwania czytelniczego na 2014 rok.

Przy okazji: okazało się, że w 2013 roku przeczytałam ponad dwadzieścia powieści. Wynik nie jest chyba zły, ale mnie nie opuszcza wrażenie, że nie czytałam prawie wcale…

Reklamy

6 uwag do wpisu “30-Day Book Challenge: dzień 1.

  1. Pamiętam, że też miałam w zeszłym roku w planach „Żelazny kostur”, ale przypadkiem trafiłam na fragment pierwszej części drugiej serii tego autora. Przyznam, że jego styl nieco ostudził mój zapał, ale może na papierze czytałoby mi się go lepiej. Nie wiesz czasem jak z kolejnymi częściami „Bohatyra”, bo gdzieś coś czytałam, że mieli nie wydawać?

    • Z czego się orientuję, jeszcze nic nie ma. Po przeczytaniu „Kostura” szukałam, ale wtedy nie znalazłam żadnej informacji. W tej chwili też nie nie udało mi sie doczytać, czy będą wydawać i kiedy… Ale mam nadzieję, że niedługo 🙂

  2. Pingback: 30-Day Book Challenge: dzień 7. « Natalia Kościńska

  3. Pingback: Siergiej Łukjanienko, „Nocny patrol” « Natalia Kościńska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s