Ірина Вільде, „Повісті та оповідання” | „Powisti ta opowidannia” Iryny Wilde

Obiecałam sobie pisać parę słów o każdej przeczytanej książce, więc z dumą informuję: Skończyłam zbiór nowel i opowiadań Iryny Wilde. Przyznaję bez bicia, że opuściłam jedno opowiadanie, bo jakoś zupełnie mi nie podeszło, za to cała resztę grzecznie przeczytałam od pierwszego do ostatniego słowa. A moja duma wynika z prostego faktu: to pierwsza książka, którą czytałam po ukraińsku.

Nie obeszło się bez problemów, bo wiele słów było dla mnie niezrozumiałych, ale udawało mi się wyciągnąć ogólny sens z kontekstu.

Co mogę o tym zbiorze powiedzieć? Trudno będzie mi sę wypowiadać na temat stylu czy zasobu słownictwa autorki, bo nie znam ukraińskiego na tyle dobrze, by móc to ocenić. Zwróciłam za to uwagę na coś zupełnie innego, a mianowicie na pochwałę Związku Radzieckiego. Zdaję sobie sprawę z tego, kiedy i w jakich warunkach te teksty powstawały, oczywiście. Niby czytałam też polskie przykłady utworów socrealistycznych, ale twórczość Iryny Wilde okazała się pod tym względem naprawdę szokująca. Właściwie wszyscy bohaterowie są z jakiś sposób związani z polityką, nigdy nie stanowi ona tylko tła dla rozgrywającej się historii, ale jest bardzo istotna dla całej fabuły. Przykłady: w noweli „Ti, z Kowalskoji” mamy opowieść o miłości Marty i Kazimierza. Ona – Ukrainka, on – Polak. Przy okazji zaznaczę, że Wilde nie wypowiadała się o Polakach w jakiś szczególnie nieprzyjemny sposób, ale „pańska Polszcza” była synonimem wszelkiego zła. Dlatego też związek Marty i Kazika jest powszechnie nieakceptowany. Ani jej, ani jego rodzina nie zgadza się na ich małżeństwo, wymieniając po kolei różnice między Polakami i Ukraińcami. Dopiero wojna i nadejście Armii Czerwonej, a z nią – „radjańskiej włady” pozwala młodym być razem i wziąć ślub. Kazik od początku jest zagorzałym komunistą, Marta natomiast stopniowo poznaje tę ideę – zgodnie z wyznacznikami socrealizmu.

Druga nowela, w której równie wyraźnie widać pochwalę władzy radzieckiej, to „Istorija odnoho żyttja”, czyli opowieść młodej kobiety o tym, jak nieszczęśliwa była pod polskim panowaniem. Ledwo wiązała koniec z końcem, nieustannie ją dyskryminowano ze względu na płeć, a gdy w końcu wyszła za mąż – straciła pracę, bo przecież od razu po ślubie będzie chciała mieć dzieci i po co komu taka pracownica? Swoją drogą – pod tym względem chyba niewiele się zmieniło. Pretekstem do jej wspomnień stał się przyjazd pana Smitha, który chciał opisać życie jakiegoś zwykłego Ukraińca: jak wyglądało ono w Polsce, a jak w Związku Radzieckim. Bohaterka decyduje się, że nic nie powie panu Smithowi (w końcu jest wysłannikiem kapitalizmu!), bo jakie ona może mieć zdanie o władzy, dzięki której ma pracę, mogła sobie pozwolić na dzieci i jest po prostu szczęśliwa?

Ale i tak najbardziej gorzkie – zwłaszcza w kontekście obecnych wydarzeń – wydaje mi się opowiadanie kończące zbiór, zatytułowane „Lubow”. Całe dotyczy miłości ukraińsk0-rosyjskiej. Całe.

Muszę przyznać, że ta lektura otworzyła mi oczy nieco szerzej. Przypuszczam, że pani Wilde nie byłaby raczej zadowolona z efektu, jaki osiągnęła w moim przypadku – czasy komunizmu wydają mi się teraz jeszcze bardziej przygnębiające i przerażające niż do tej pory. I mam na myśli tutaj „zwykłych” ludzi, którzy naprawdę wierzyli w tę całą ideologię. Mam tez na myśli autorów, którzy musieli pisać tak, a nie inaczej – bo konsekwencje innej decyzji są nam dzisiaj dobrze znane. Przy okazji też dowiedziałam się trochę o życiu w przedwojennej Ukrainie, która stanowiła wtedy część Polski. Trochę zaskoczyła mnie niechęć, z jaką Iryna Wilde wypowiadała się o Polakach, ale przy wspomnianej już noweli „Ti, z Kowalskoji” dotarło do mnie, że nie chodzi o cały naród, ale o dawną szlachtę, burżuazję, słowem: całe to zło, na które lekiem miał być komunizm i „Radjańskyj Sojuz”.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Ірина Вільде, „Повісті та оповідання” | „Powisti ta opowidannia” Iryny Wilde

  1. Gratuluję lektury w obcym języku 😀 Czytanie bardzo pomaga w nauce 🙂

    Co do tego ogólnego wrażenia… w Szczecinie jest Muzeum Motoryzacji (świetne!). Stoi tam między innymi traktor, ten radziecki z plakatów propagandowych. To jedna z najstraszniejszych rzeczy jakie w życiu widziałam: coś, co ludziom wmówiono jako symbol postępu (i przecież to był postęp, tam, wtedy) a jednocześnie coś tak porażająco prymitywnego.

    • Czytanie po ukraińsku bardzo mi się spodobało i teraz będę polować na „Moscoviadę” Andruchowycza – bardziej współczesne i z mojej listy „muszę przeczytać w 2014” 😉

      Teraz patrzy się na to z zupełnie innej perspektywy. Wtedy to może i mogło przekonywać, ale gdy wiadomo, o co tak naprawdę chodziło… To po prostu przeraża.–

  2. Pingback: Czytelnicze podsumowanie 2014 roku « Natalia Kościńska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s