30-Day Challenge: dzień 30.

Dzień trzydziesty: ulubiona książka wszechczasów

Teoretycznie ostatni dzień wyzwania. Teoretycznie, bo w trakcie odpowiadania na poszczególne pytania przychodziły mi do głowy kolejne, więc będą bonusy.

Ale do rzeczy.

Wbrew temu, co o tym pytaniu pisali inni (a konkretnie to Fraa, bo chyba nikt inny do tego pytania nie dotarł – jeśli się mylę, to mnie poprawcie), dla mnie było ono banalnie proste. Odpowiedź przyszła od razu i brzmi ona tak:

„Portret Doriana Graya” Oscara Wilde’a.

Dlaczego? Właściwie nie mam pojęcia. Kocham tę książkę od pierwszego („Artysta jest twórcą piękna.”) do ostatniego („Poznali go dopiero po pierścionkach.”) zdania. Kocham przedmowę, którą Wilde do tej historii napisał. Kocham samą opowieść o Dorianie Grayu i jego przemianie. Kocham to, w jaki sposób Wilde przedstawił fascynację pięknem i młodością. Kocham to, jak bardzo modernistyczna i dekadencka jest to powieść. I kocham to, że Dorian Gray ma dziewięć egzemplarzy „À rebours”, bo ja nie mam ani jednego.

Oczywiście, mogłabym tu wymienić jeszcze kilka, kilkanaście, a może i kilkadziesiąt tytułów powieści, które uwielbiam i które mogę nazywać swoimi ulubionymi bez żadnego wahania. Mogłabym, ale tego nie zrobię.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s