Jon Ronson, „Człowiek, który gapił się na kozy”

Kupiłam tę książkę tylko ze względu na jej tytuł, o którym to zresztą pisałam w ramach miesięcznego wyzwania literackiego. Wspomniałam wtedy, że to książka, która leży sobie na mojej półce i cierpliwie czeka na dzień, kiedy w końcu po nią sięgnę. No i się doczekała.

Po pierwsze, w życiu się nie spodziewałam, o czym ona będzie. Zwłaszcza gdy patrzyłam na tę żółtą, zabawną w gruncie rzeczy okładkę (i co dziwniejsze, pasującą do treści…), na której wypisano ten tytuł: „Człowiek, który gapił się na kozy”. Czy po czymś takim można liczyć na śmiertelnie poważną lekturę? Okazało się, że owszem, nawet jeśli ileś pierwszych stron sugerowało coś zupełnie innego.

No właśnie – pierwsze strony. Przeczytałam w blurbie, że historia opisana w tej książce „brzmi jak powieść s.f., ale jest autentyczna”, ale w to nie uwierzyłam. Miałam wrażenie, że ktoś po prostu robi sobie ze mnie jaja, że to wszystko to jeden wielki żart. Bo jak uwierzyć w to, że amerykańska armia kazała swoim żołnierzom wpatrywać się w kozy tak długo, aż nie zabiją ich wzrokiem? Przecież tego nie da się traktować poważnie, zwłaszcza jeśli chwilę później czyta się o specjalnej jednostce o nazwie „Pierwszy Batalion Matki Ziemi”, którego główną ideą było takie wyszkolenie wojska, by prowadziło wojnę w pokojowy (!) sposób.

Niestety, potem zrobiło się zdecydowanie mniej śmiesznie. W dodatku te całkowicie absurdalne pomysły okazywały się całkowicie sensowne i zupełnie realistyczne. Im dłużej czytałam, tym bardziej przerażona byłam. I coraz mocniej wierzyłam, że jednak nikt nie robi mnie w konia.

Czytając ten reportaż, miałam silne skojarzenia z „Paragrafem 22” Josepha Hellera. W końcu tematyka podobna: i Heller, i Ronson opisują działania wojenne, tylko nieco oddalone od siebie w czasie i przestrzeni. W obu przypadkach poziom absurdu staje się nieprawdopodobny i zwyczajnie przerażający. „Człowiek, który gapił się na kozy” jednak wstrząsnął mną bardziej. W końcu rok 2004 był naprawdę niedawno, doskonale pamiętam ten czas. I zastanawiam się, co teraz dzieje się w amerykańskiej armii, skoro TAKIE informacje zostały ujawnione.

Warto przeczytać reportaż Jona Ronsona. Otwiera oczy na pewne sprawy. Nawet jeśli na początku wydaje się co najmniej dziwna i wyssana z palca. I tak sobie myślę, że wolałabym, żeby taka właśnie była.

***

Kiedyś Kozie Laboratorium było Psim Laboratorium, ale okazało się, że nikt nie chce wyrządzać krzywdy psom. Podobno siły specjalne ustaliły, że stworzenie więzi emocjonalnej z kozą graniczy z cudem. Zgodnie z tym, co mówią członkowie ruchu Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt, w historii armii amerykańskiej kozy stanowią zadziwiająco duży odsetek z mniej więcej miliona zwierząt, na jakich przeprowadzano eksperymenty medyczne.

***

Jeśli znajdziesz się przy murze z poziomo ułożonych cegieł, nie stój pionowo – mówił zgromadzonym wokół siebie rekrutom Zielonych Beretów – Kiedy jesteś na drzewie, staraj się wyglądać jak drzewo. Na otwartych przestrzeniach zwiń się i udawaj kamień. Między budynkami wyglądaj jak kawałek rurociągu. Jeśli masz przejść wzdłuż białej ściany, przykryj się prześcieradłem. Trzymaj przed sobą kawałek materiału i wtedy idź. Wyobrażaj sobie czerń. To jest właśnie nicość.

***

Właśnie tego chcą. „Być może nigdy nie poznamy całej prawdy”. I tak im jest wygodnie. A to bzdury. Bzdury. „No wiecie, to mogło być to albo tamto, a wszystko w CIA to jeden wielki gabinet luster… kolejne warstwy… Nigdy się nie dojdzie do samego dna…”. Kiedy ludzie tak mówią, to w rzeczywistości myślą tak: „Dobrze nam z tym, bo prawdę mówiąc, nie chcemy wiedzieć”.

P.S. Czy ktoś wie, gdzie mogę zweryfikować informacje o możliwości stworzenia więzi emocjonalnej z kozą?

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Jon Ronson, „Człowiek, który gapił się na kozy”

  1. Pingback: Czytelnicze podsumowanie 2014 roku « Natalia Kościńska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s