Kości

Natalia Kościńska

Kości

– Kości – prychnął. – Zwykłe kości, a ludzie panikują, jakby był to co najmniej rozlany mózg. To tylko kości! – wrzasnął, aż Anna skuliła się ze strachu, nie spuszczając jednak przerażonego wzroku z okropnego znaleziska. W jej ogródku, przysypany cienką warstwą ziemi, leżał ludzki szkielet. Nic więcej Anna powiedzieć o nim nie mogła: strach ją sparaliżował i mogła tylko wpatrywać się w to coś, co kiedyś było człowiekiem. A krzyki Pawła wcale jej nie pomagały.

– Ale skąd one tutaj? – wydukała wreszcie. Paweł wziął głęboki oddech, by jej odpowiedzieć, zdał sobie jednak sprawę, że nie ma pojęcia. Zamarł więc w pół ruchu: z szeroko otwartymi ustami i wpatrywał się tępo w żonę. – No, skoro jesteś taki mądry, to powiedz mi, skąd wziął się szkielet w naszym ogródku. Przypomnę ci tylko, że wczoraj go tutaj nie było! – Anna odzyskiwała rezon, widząc, jak Paweł nerwowo mruga oczami, próbując znaleźć odpowiedź na jej zupełnie oczywiste pytanie. – No słucham! – Niepewność męża ośmieliła ją do tego stopnia, że stała teraz przed nim z rękami na biodrach i rzucała mu oskarżycielskie spojrzenia, jakby to nikt inny, tylko on przetransportował do ich ogródka ludzki szkielet.

Paweł w końcu wzruszył ramionami.

– To ja pójdę wezwać policję – stwierdził już spokojnie i skierował się do domu. Anna pokręciła głową z niedowierzaniem. Nie spodziewała się już większych zaskoczeń tego dnia, jednak bardzo szybko musiała zmienić zdanie. Gdy tylko Paweł zniknął w drzwiach, szkielet poruszył się i usiadł. Anna nie zdążyła nawet krzyknąć, po prostu zemdlała.

Szkielet spojrzał na leżącą kobietę i wzruszył ramionami. Powoli się podniósł i otrzepał z ziemi. Przeciągnął się, by rozprostować kości, wykonał kilka przysiadów i jednym susem przeskoczył płot oddzielający ogródek Kurpińskich od ulicy. Wywołał jeszcze trochę popłochu wśród przechodniów i dotarł w końcu na cmentarz. Tam spokojnym krokiem wszedł do kaplicy, minął zdziwionego księdza i grupkę żałobników zebranych wokół otwartej trumny (żona zmarłego osunęła się bez przytomności na posadzkę) i otworzył wejście do krypt. Wesoło pomachał obecnym i zniknął im z pola widzenia.

Ułożył się wygodnie w swoim sarkofagu i po chwili znieruchomiał. Kolejny wypad planował dopiero w przyszłym roku. Zawsze świetnie się bawił obserwując całkowicie nielogiczne reakcje osób, które go znajdowały w różnych dziwnych miejscach.

Jemu też należało się coś od życia.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Kości

  1. A ksiądz był tylko lekko zdziwiony. Szacun za stalowe nerwy.

    Szczerze mówiąc, nie rozumiem tych „całkowicie nielogicznych reakcji”. Nie bardzo rozumiem, jakiej niby reakcji kostek się spodziewał, ani co by w ogóle było logiczną reakcją.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s