Wina mojego ciała

Mam taką świecką tradycję, że w weekendy poświęcam sporo uwagi rożnym zagadnieniom feministycznym. Najczęściej czytam znalezione w internecie artykuły, ale tym razem sięgnęłam po książkę, na którą ochotę miałam już od dłuższego czasu.

Zakazane ciało Diane Ducret przeczytałam w jeden dzień i zapłonęłam wściekłością. Niby wiedziałam, że nierówność płciowa stanowiła (i co gorsza, wciąż stanowi) problem, ale po zapoznaniu się z historiami przedstawionymi przez Ducret ta niesprawiedliwość dziejowa, że tak szumnie nazwę to zjawisko, zabolała mnie jeszcze bardziej.

Zakazane ciało. Historia męskiej obsesji to zapis historii kobiecej zależności. To historia opowiedziana oczami kobiet, którym przez stulecia odbierano najbardziej podstawowe prawo decydowania o sobie. To historia kobiet, którym odebrano prawo wiedzy na temat swojego ciała. Którym odebrano prawo nawet do higieny, zdrowia, do godności i wolności.

Najbardziej boli mnie fakt, jak długo to wszystko trwało. I wcale się nie skończyło. Dawna historia już minęła, już o niej zapomnieliśmy. Ale zorganizowane, polityczne gwałty na Bałkanach w latach 90. to coś bliskiego. To czas, który nawet ja już pamiętam.  Końcówka XX wieku, cywilizowana Europa, a jednak takie rzeczy mają miejsce. To bardzo brutalny przykład, bardzo wyraźnie pokazujący, jak z kobiety można zrobić narzędzie politycznych i wojennych gier.

To nieludzkie.

Nieludzkie też jest zastanawianie się, czy kobieta ma prawo po porodu bez bólu (to też XX wiek). Nieludzkie było leczenie histerii przez wycinanie łechtaczki lub jajników. Nieludzkie jest traktowanie kobiet jako istot niższej kategorii tylko dlatego, że są kobietami. Dlatego że mają waginy zamiast penisów.

Co gorsza, takie podejście jeszcze gdzieniegdzie pokutuje. A ja nie chcę, żeby karano mnie (i inne kobiety, połowę ludzkości!) za to, z jakim ciałem się urodziłam. Dlatego tak trudno byłoby nie być feministką.

Książkę z czystym sumieniem polecam, choć można było napisać ją lepiej, dokładniej. Ale też myślę, że nie chodziło o skrupulatne przedstawienie historii, a raczej o pokazanie kilku dobitnych przykładów, żeby ułatwić zrozumienie zagadnień związanych z kobiecością. I może właśnie o pobudzenie tej wściekłości, która pozwoli nam dokonywać kolejnych zmian. Na lepsze, rzecz jasna.

***

We Francji co roku gwałci się siedemdziesiąt pięć tysięcy kobiety, bo wyglądały zbyt seksownie”, a równocześnie w laboratoriach farmaceutycznych pracuje się nad kremami, maściami i gadżetami odmładzającymi zmęczone narządy płciowe, surowo nakazując im odzyskać dawną jędrność. W Afryce odważni chirurdzy odtwarzają kobiece genitalia, które inni usilnie starają się zniszczyć. Podczas gdy w jednym miejscu stygmatyzuje się kobiety, które sięgnęły po antykoncepcję, w innym piętnuje się te, które – zbyt młode, by w ogóle o tym pomyśleć – uległy naturalnej ciekawości ciała i zaszły w ciążę.

Diane Ducret, Zakazane ciało. Historia męskiej obsesji, Kraków 2016, s. 377

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Wina mojego ciała

  1. Pingback: Dlaczego protestuję? | Natalia Kościńska

  2. Pingback: Czytało się w 2016 roku | Natalia Kościńska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s